Ostatnie tygodnie były dla naszego Mateuszka bardzo trudne. Z tygodnia na tydzień zaczęły nasilać się ataki. Sytuacja podobna do tej sprzed dwóch lat, kiedy Mateusz wpadł w stan padaczkowy. Też był marzec. Może zmiana pogody, zmiana ciśnienia miała wpływ - tego nie wiemy. Liczba ataków epileptycznych wzrosła do kilkudziesięciu. W wyniku ataków Mateusz wielokrotnie upadał na podłogę, co doprowadziło do licznych siniaków oraz osłabienia organizmu. W konsekwencji Mateusz nosi kask. Skonsultowaliśmy się z homeopatą , który jako ostatni wprowadzał zmiany w leczeniu Mateusza. Lekarz natychmiast nakazał odstawić granulki homeopatyczne. 
Niestety to nie pomogło. Ponadto zwiększyliśmy dawkę fenytoiny, dzięki której liczba ataków stopniowo maleje. Z około 50  atakow dziennie, liczba spadła do ok.10. Niestety fenytoina uszkadza wątrobę, ale jest to jedyny lek, na który Mateusz reaguje. Reasumując podjęta próba leczenia homeopatycznego nie powiodła się. Homeopata proponuje wprowadzić  inne leki, a my stoimy przed dylematem, czy zaufać po raz kolejny
czy nie. 

Oddaj 1 % podatku dla Mateusza.

Dolnośląska Fundacja Rozwoju Ochrony Zdrowia 

 

KRS 0000050135

 

Z dopiskiem "OSIŁEK". 

 

 

 

A u nas ostatnie dni minęły na badaniach. Najpierw badanie Eeg, które powtarzamy co pół roku dla sprawdzenia, jak pracuje nasz mózg, czy może wyładowań jest mniej.

Ale ostatnie eeg jest porównywalne do poprzedniego.

No i wizyta w Warszawie u dr Bachańskiego. Pan doktor przeszczęśliwy, że udało nam się zejść z inovelonu i zostać tylko na jednym leku - fenytoinie.

 

Dr Bachański radzi, żeby wprowadzić suplement, który już kiedyś mieliśmy, a mianowicie - kurkuma longvida, którą trzeba sprowadzić z USA. Ale w tym nam pomoże ciocia Kasia, która już nam kurkume nie raz wysyłała.

 

Mati ogólnie w dobrej formie, pozdrawia i ślę gorące buziaki. 

 

Na koniec życzymy wszystkim

Zdrowych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego roku.



tak tak, wiemy - długo nas tutaj nie było, ale już szybciutko piszemy co słychać u naszego księcia.

A więc, zajęcia rewalidacyjne i rehabilitacja bez zmian, cały tydzień od poniedziałku do soboty ćwiczymy.
Co prawda grafik mamy napięty, ale najważniejsze że Mati uwielbia na nie jeździć, a wychodzi z jeszcze większym uśmiechem.

Wczoraj wizyta kontrolna u Pani Magdy w Krobi i tu wielkie zdziwienie dla nas wszystkich. Cała lewa strona wystawiona, tzn wystawiona łopatka, biodro, stopa i uwaga - szczęka. Prawdopodobnie od upadków podczas ataków. A że ataki zdarzają się codziennie, to niestety pewnych rzeczy nie unikniemy.
Tak więc z rana, po śniadanku zrobiliśmy sobie wycieczkę do " dziadka" do Rokosowa . Chwila moment i wszystkie gnoty nastawione.

Ale, ale i tu wiadomość mamy dla was taką, że nasz Mati jest tylko na jednym leku przeciwpadaczkowym - fenytoinie niemieckiej, i taki właśnie był nasz cel. Zostać na jednym leku.
A i z naszą wątrobą jest coraz lepiej, wyniki spadają ale bardzo, bardzo powoli.

Cały czas jeszcze czekamy na wyniki badań z pobytu ze szpitala, z oddziału endokrynologii z Poznania, kiedy to leżeliśmy we wrześniu.

W grudniu mamy zaplanowane jeszcze badanie eeg oraz wizytę w Warszawie u dr Bachańskiego.

Muszę tu jeszcze raz wspomnieć o tym, że Mati jest na jednym leku przeciwpadaczkowym, jest to dla nas wszystkich wielki sukces. Podawanie dwóch czy trzech leków przeciwpadaczkowych nie zawsze przynosi efekt. Mati przez tyle lat był faszerowany lekami i ciągle były ataki. Teraz im mniej dostaje leków tym mniej ma ataków. No i złotym lekiem dla nas na pewno jest fenytoina.