tak tak, wiemy - długo nas tutaj nie było, ale już szybciutko piszemy co słychać u naszego księcia.

A więc, zajęcia rewalidacyjne i rehabilitacja bez zmian, cały tydzień od poniedziałku do soboty ćwiczymy.
Co prawda grafik mamy napięty, ale najważniejsze że Mati uwielbia na nie jeździć, a wychodzi z jeszcze większym uśmiechem.

Wczoraj wizyta kontrolna u Pani Magdy w Krobi i tu wielkie zdziwienie dla nas wszystkich. Cała lewa strona wystawiona, tzn wystawiona łopatka, biodro, stopa i uwaga - szczęka. Prawdopodobnie od upadków podczas ataków. A że ataki zdarzają się codziennie, to niestety pewnych rzeczy nie unikniemy.
Tak więc z rana, po śniadanku zrobiliśmy sobie wycieczkę do " dziadka" do Rokosowa . Chwila moment i wszystkie gnoty nastawione.

Ale, ale i tu wiadomość mamy dla was taką, że nasz Mati jest tylko na jednym leku przeciwpadaczkowym - fenytoinie niemieckiej, i taki właśnie był nasz cel. Zostać na jednym leku.
A i z naszą wątrobą jest coraz lepiej, wyniki spadają ale bardzo, bardzo powoli.

Cały czas jeszcze czekamy na wyniki badań z pobytu ze szpitala, z oddziału endokrynologii z Poznania, kiedy to leżeliśmy we wrześniu.

W grudniu mamy zaplanowane jeszcze badanie eeg oraz wizytę w Warszawie u dr Bachańskiego.

Muszę tu jeszcze raz wspomnieć o tym, że Mati jest na jednym leku przeciwpadaczkowym, jest to dla nas wszystkich wielki sukces. Podawanie dwóch czy trzech leków przeciwpadaczkowych nie zawsze przynosi efekt. Mati przez tyle lat był faszerowany lekami i ciągle były ataki. Teraz im mniej dostaje leków tym mniej ma ataków. No i złotym lekiem dla nas na pewno jest fenytoina.