Za nami dwie doby w leszczyńskim szpitalu .
We wtorek po godzinie 23 Matuś dostał serie ataków , których nie mogliśmy sami opanować. Podaliśmy wlewkę i zero reakcji , napady dalej się utrzymywały . Zadzwoniliśmy po pogotowie i zabrali nas na oddział , badanie krwi w tej nocy , kroplówka i obserwacja . Na szczęście Mati szybko się regeneruje i po konsultacji neurologicznej wracamy do domu .
Nie wiemy co mogło być przyczyną takiego stanu , tym bardziej że przez ostatnie dni Matuś czuł się naprawdę rewelacyjnie .
A jaki apetyt ma nasz niejadek  ... Kasza z sosem i mięskiem - pychtka - prawie by zabrakło.

Kochani ,

podsumowując rok 2016 ... Był to rok bardzo intensywny . Zeszlismy z diety ketognnej. Niestety. Bo choć oczywiście dawała efekty, to było tyle kryzysów, że nie podołaliśmy dalej . Bywało tak, że Matus przez dwa tygodnie prawie nic nie jadł, zwyczajnie miał dosyć tych tłuszczy - i wcale się nie dziwię . Wdrożyliśmy leczenie medyczną marihuaną. Bylismy w klinice Schon w Niemczech . Wprowadziliśmy nowy lek Phenhydan, który reguralnie sprowadzamy z Niemczech . A tuż pod koniec roku zdecydowaliśmy się na zastosowanie kurkumy - suplementu oczywiście a nie przyprawy . Tak jak wcześniej wspomniałam, to był bardzo intensywny rok, a za razem niezwykle ciężki dla Matusia, no i dla nas. Ja się nie poddałam i cały czas wierzę w moc medycznej marihuany. I wiecie co? Coś zaczyna się dziać. Pozytywnego oczywiście! Święta jak to święta, parę grzeszków nam się zdarzyło. A to na przykład Matuś poszedł późnej spać i i proszę bardzo, efekt w postaci ataków gotowy. Zresztą, zawsze tak się dzieje, jeśli coś jest inaczej niż zwykle. Dlatego tak ważna jest w naszym życiu regularność . Ale święta minęły jak zwykle szybko, a po nich Mati jak nowonarodzony! Z 15 ataków dziennie, nagle ich ilość spadła do 1. Do tego pojawił się apetyt, świetny humor, a buzia mu się nie zamyka. Jak to się mówi: po każdej burzy przychodzi słońce. Mam nadzieję, że dla nas właśnie wyszło i zaczyna świecić. Tak kończymy rok i tak sobie życzymy, żeby zacząć kolejny! Dziękujemy Wam że byliście z nami. Za pomoc i za każde dobre słowo. Wam również życzymy samych słonecznych dni! I zdówka oczywiście!

Życzymy wam zdrowia , 
życzymy miłości , 
niech mały Jezus w sercach zagości,
Szczerosci duszy , 
Zapachu ciasta ,
Przyjaźni, która jak miłość wzrasta ,
Kochanej twarzy co rano budzi 
I wokół pełno życzliwych ludzi .

Tego wam życzy Matuś z rodziną.

 

Wracamy do domu .
Matus jak zwykle z książką w ręku.
A wiadomości mamy takie, że dwie wizyty " zaliczone ". Rano na czczo pełna morfologia , później wizyta prywatna u dr Bachanskiego i powrót do Centrum Zdrowia na wizytę u neurologa .
Mati bierze 3 leki przeciw padaczkowe, i wszystkie trzy ściągamy z zagranicy .
Inovelon ściągamy z Anglii,
Ospolot ściągamy z Czech
Phenhydan ściągamy z Niemiec
No i medyczną marihuanę ściągamy z Hiszpanii .
Pan doktor powiedział że Mati jest przypadkiem ekstremalnie trudnym i
po konsultacji z dr schodzimy całkowicie z phenhydanu , bo ten lek "gryzie " się z pozostałymi lekami . Może być ciężko , może być więcej ataków ale musimy to przetrwać.
Asem w rękawie jest dla nas lecznicza marihuana , którą mozemy manewrować i w ciężkich sytuacjach podnosić dawkę.
Musimy czekać i uzbroić się w cierpliwość .
A jest o co walczyć, jest o kogo walczyć ....