W klinice Schon w Vogtareuth na naszym oddziale neurologicznym była polska pielęgniarka Monika, której pragniemy gorąco  podziękować  za pomoc w tłumaczeniach.   Monika , zawsze uśmiechnięta i chętna do pomocy. Zawsze mogliśmy na nią liczyć, nawet wtedy kiedy nie miała dyżuru , służyła pomocą .

Monika , jesteśmy Ci bardzo wdzięczni !

D Z I Ę K U J E M Y !!!

 

 

Po ponad dwutygodniowym pobycie w Schon Klinik w Vogtareuth Mateusz wrócił do domu. Jego  stan zdrowia z dnia na dzień się poprawia.  Jednak za nim Mateusz opuścił szpital, przeszedł kolejne  badania diagnostyczne, których wyniki nie są optymistyczne. W klinice w Vogtareuth potwierdzono padaczkę lekooporną a dokładniej zespół Lenoxa-Gastauta. Dokonano zmian w leczeniu poprzez wprowadzenie kolejnego leku (Fenytoiny). Otrzymaliśmy również wskazówki oraz zalecenia do dalszego leczenia w kraju, które prowadził będzie dotychczasowy neurolog dr Marek Bachański. Obecnie Mateusz czuje się dużo lepiej. Niestety w wyniku dużej ilości ataków padaczkowych doszło do porażenia mięśni połowy ciała. Porażenie obejmuje lewostronny, połowiczy niedowład mięśni, w wyniku którego Mateusz ma trudności w chodzeniu, utrzymaniu równowagi oraz chwytaniu przedmiotów. Mateusz codziennie bierze udział w ćwiczeniach rehabilitacyjnych, dzięki, którym będzie mógł wrócić do pełnej sprawności fizycznej.

Jako rodzice chcielibyśmy jeszcze raz z całego serca podziękować wszystkim, którzy umożliwili nam wyjazd do kliniki w Niemczech i dali nam iskierkę nadziei na wyzdrowienie naszego syna Mateusza.

 

 

                                                                                                                                                                  Rodzice Mateusza

Mateusz już się obudził. Spał cały tydzień ale na szczęście jest już z nami. Nasz pobyt w szpitalu się przedłuży . Czekamy teraz na kolejne badania .

 

Po przyjeździe do kliniki w Vogtareuth sytuacja się skomplikowała, ponieważ po jednym dniu pobytu w szpitalu Mateusza stan zdrowia nieco uległ pogorszeniu.  W kolejnych dniach było już tylko gorzej. Zwiększała się liczba ataków, które były coraz groźniejsze i dłuższe. Pojawiły się bardzo groźne ataki kloniczno-toniczne (skurcze mięśniowe z drgawkami). W piątym dniu pobytu, stan Mateusza był już na tyle ciężki (ataki co minutę, trwające ok. 20 sekund), że lekarze zmuszeni byli do zaaplikowania środków uspakajająco-usypiających po których Mateusz zasnął. Niestety to nie zmniejszyło liczby napadów. Ataki nadal nie pozwalały mu normalnie funkcjonować. W ciągu godziny liczba ataków sięgała nawet do 20,  w ciągu doby naliczyliśmy 230 ataków, które  wykańczały jego organizm. Po tygodniowym pobycie w poniedziałek lekarze wprowadzili kolejny lek. We wtorek Mateusz został przeniesiony na oddział intensywnej terapii, a wprowadzony dzień wcześniej lek zaczął skutkować. W środę około godziny 17:00  ataki ustały. Dzisiaj mamy czwartek, Mateusz nadal nie ma ataków, niestety cały czas śpi. Lekarze stopniowo obniżają dawkę leku odpowiedzialnego za senność i zmęczenie. Z niecierpliwością czekamy na powrót Mateusza do aktywności.

W wyniku wcześniej przeprowadzonych badań nie znaleziono ogniska odpowiedzialnego za ataki padaczkowe, w wyniku tego chirurgiczne usunięcie ogniska jest niemożliwe. Rezonans magnetyczny nie wykazał żadnych zmian. Badania EEG wykazały wyładowania w wielu miejscach obu półkul mózgowych.  Lekarze przewidzieli dla Mateusza dalsze badania jednak musimy poczekać aż Mateusz się obudzi.